Thursday, January 21, 2016

INSPIRACJE 2016

Każdy z was na pewno ma kilka pomysłów w głowie, które chce zrealizować w 2016. Oto moje inspiracje 2016!




















My heart is still in NYC .... this new chapter is coming/

Saturday, December 26, 2015

Jak zrobić podsumowanie roku?

Co nam wmawiają a jak jest na prawdę?

Od kilku lat interesuję się książkami, które mają na celu motywować do działania, słucham wykładów i poznaję ludzi, którzy uzyskali lub są na drodze do sukcesu.
W czym tkwi siła?
Moje wnioski z ostatnich dni są znacznie inne od "z góry" nam przedstawianych haseł.

Nie można bezustannie skupiać się na celu "najwyższym", ponieważ taka sytuacja sprawia, że przestajemy zauważać  wiele innych rzeczy wokół siebie. Najczęściej w takich momentach towarzyszy nam odczucie demotywacji i pustki z powodu bezsilności. Droga jest tak niewyobrażalnie trudna, że ciężko nam przeskoczyć postawioną poprzeczkę. Rada - zaznacz najważniejszy, największy cel na najbliższe 5 lat i zacznij skupiać się na mniejszych jutrzejszych, tygodniowych, miesięcznych, czy półrocznych planach. Jak to zrobić by działało? Wyjaśnię na koniec wpisu.

Jak to jest z pozytywnym myśleniem? Czasem pomaga, ale czasem potrafi postawić nasze oczekiwania ponad teraźniejsze możliwości, w skutek czego doprowadza to do kolejnych rozczarowań. Uważam, że zależy to od sytuacji. Najlepiej patrzeć na sprawy z dystansem. Wyuczony, wmówiony optymizm może doprowadzić, że nasze oczy zostaną zaślepione. Oczywiście myśl pozytywnie, ale z umiarem i bez wybujałości.

Nigdy się nie poddawaj! - hasło, czy uważasz, że na prawdę nigdy? Sama poddawałam się w życiu milion razy... dosłownie. Czasami było to z bezsilności, czasami z rozsądku. Są sytuację, w których trzeba odpuścić i pogodzić się z nową, nie zawsze lepszą sytuacją. Są sytuację, na które nie mamy wpływu. Są sytuacje, gdy lepiej ustąpić i zachować godność. Gdy trwasz w czymś, co Cię nie uszczęśliwia, co Cię wykańcza psychicznie bądź fizycznie, to raczej nie warto być w tym na upartego. Za to nigdy  się nie poddawaj, gdy wiesz, że jesteś w stanie coś osiągnąć, gdy wierzysz w to i nawet z chłodnego punktu widzenia, poprzez analizę plusów i minusów zauważasz, że jest możliwość by to osiągnąć/zrobić/wykonać/pokonać.

Pamiętaj o zasadzie 'Step by step'! Małymi kroczkami, ale do przodu.
A co myślicie o pewności siebie? Zawsze podziwiałam ludzi, którzy mieli jej pod dostatkiem. Pewność siebie również często gubi ludzi. Widzą siebie w idealnych barwach i nie pracują nad sobą bo przecież "nie posiadają" wad. Nigdy nie byłam z siebie do końca zadowolona, w każdym ruchu widziałam wiele niedoskonałości, co doprowadzało i dalej prowadzi mnie do ciężkiej pracy. Podczas, gdy wmawiano mi by myśleć o sobie najlepiej, najidealniej i być pewną siebie... zgubiłam się w bezczelności, która sprawiała, że czułam się wyższa, niż byłam. (Oczywiście to było w mojej głowie). Ale nigdy nie doszło to do takiego stopnia bym przestała pracować nad sobą, bo tak na prawdę w głębi duszy dalej byłam niezadowolona ze swoich osiągnięć. Dalej tak jest, że wciąż mi jest mało. Brak dużej pewności siebie sprawia, że porywam się na głębokie wody, które kiedyś zaprocentują w większe sukcesy.


PODSUMOWANIE ROKU
JAK WYKONAĆ? CO ZROBIĆ BY NASTĘPNY ROK BYŁ JESZCZE BARDZIEJ OWOCNY?

materiały : przygotuj 3 duże kartki, weź długopis, usiądź wygodnie i zaczynamy!

1 KARTKA:
1) wypisz 3 najważniejsze (Twoim zdaniem) Twoje sukcesy z 2015r.
2) wypisz 3 porażki, które przytrafiły się Tobie w 2015r.
3) wypisz 7 elementów, za które jesteś wdzięczny/wdzięczna w 2015 r,
4) wypisz 7 wniosków z sytuacji, które Ci się przytrafiły (skup się na pozytywnych wnioskach),
5) wypisz 3 największe popełnione błędy w 2015r.,
6) wypisz 3 najlepsze decyzje 2015r.

2 KARTKA: TWOJE CELE
 a) cele krótkoterminowe (do max 1 miesiąca)
do 29.01.2015 r.
-wypisz swoje zadania, które chcesz wykonać. Cele,które chcesz osiągnąć.
-pamiętaj by zdanie było w trybie dokonanym zaczynającym się od słowa JA, przykład:
Ja schudłam 3kg do 29 stycznia 2015r. 
-ważne jest by podkreślić datę do kiedy dana czynność zostanie wykonana.

b) cele średnio-terminowe (od 3 do 6 mcy)
- zasada taka sama jak powyżej.
-pamiętaj! określ dokładną datę.

c) cele długo terminowe od 1 roku do kilku lat.


Robię tak za każdym razem, gdy zaczynam nowy etap w życiu. Uwierz mi, jak zachowasz tą kartkę (np. pod poduszką lub w szufladzie z bielizną) i raz na jakiś czas przeczytasz te cele, skupiając się po drodze na małych kroczkach, które doprowadzą Cię do realizacji, 85-98% zostanie wykonanych. Ja za każdym razem nie mogę się nadziwić, że to, co kiedyś wydawało się abstrakcyjne, zostało przeze mnie zrealizowane. POWODZENIA!

3 KARTKA: 
Napisz na niej "JA TO MOGĘ ZROBIĆ! / I CAN DO IT " i powieś w centralnym miejscu. Przyklej na lustrze, szafie... w widocznym miejscu. By Twój mózg mógł podświadomie reagować na słowa, które sprawią, że zaczniesz robić coś więcej, niż tylko czekać i marzyć.


Dziwne? Śmieszne? Głupie? 
:)



Życzę wam powodzenia! 
W Nowym Roku dużo wspaniałych chwil i wielu prawidłowych decyzji! Aby każda wasza porażka przeradzała się w sukces. Życzę Wam abyście umieli wyciągać wnioski i patrzyli na sprawy z lekkim dystansem. Aby każdy z was uświadomił sobie cel swojego życia, znalazł to, co sprawia, że jesteś najszczęśliwszą osobą na świecie. Oby każda łza przerodziła się w szczery uśmiech. Bądźcie życzliwi, dbajcie o innych, dbajcie o siebie, nie oceniajcie bezpodstawnie, postarajcie zrozumieć odmienność każdego człowieka, przede wszystkim nie zapominajcie o osobach wokół was, tych najważniejszych i najbardziej potrzebnych do szczęścia. Dużo zdrowia i pozytywnej energii, siły i motywacji do działania, wiary w swoje możliwości i cierpliwości w drodze po sukces. 
 Your One Way To make You happy in 2016!  

Pamiętaj. Nie ważne. Rób swoje. 
 







Pozdrawiam.
-Evelina

Friday, November 27, 2015

nie rozumiem

Nie rozumiem.

Obserwuję Polaków w koło... i zastanawiam się, jak to jest żyć z dnia na dzień, ale nawet nie wykorzystując tego dnia w stu procentach. Jak to jest marnując czas na NIC. Jakie myśli ma taka osoba i gdzie znajduję poczucie szczęścia?
Zastanawiam się, jakby to było, gdyby nie moja pasja, która popchnęła mnie do zrobienia rzeczy "niemożliwych". Jak to jest, że młodzi ludzie nie wierzą w to, że ich życie może być równie kolorowe jak te z amerykańskich filmów. Jak to jest, że mówisz "nie potrafię" i nawet nie próbujesz "potrafić". Jak to jest, gdy nie masz celu? Jak to jest, gdy nie zna się słowa inspiracja, wiara w siebie, wyobraźnia, marzenia? Gdy słowa to tylko puste samogłoski i spółgłoski, gdzie nie widać większego sensu? Jak to jest gdybym i ja taka była?

Dlatego jestem wdzięczna za to, że moja pasja nigdy nie przetrwała trwać. Nie posiadałam wrodzonego talentu... na każdy krok, ruch musiałam ciężko pracować... nawet nie byłam muzykalna.  Może taka doskonałość, którą jedynie w tańcu chciałam uzyskać (no i oceny w szkole do czasów gimnazjalnych) doprowadziła mnie do poczucia, że ciężką pracą mogę coś osiągnąć. Poddawałam się milion razy w życiu, ale nigdy nie przestawałam się podnosić. Może dlatego, że nigdy nie odczuwałam presji osób z zewnątrz... presja, którą tworzyłam samą sobie była największym wyzwaniem (wciąż jest). Moja mama zawsze mnie uspokajała i starała się zmniejszyć moje ambicję bo widziała, jak bardzo męczę się, by być najlepsza w każdej rzeczy. Skąd te samozaparcie już od dziecka? Jak to jest ze mam 22 lata i chętnie napisałabym książkę o swoich przeżyciach, bo patrząc z perspektywy czasu są niesamowite. Moja historia motywuję samą mnie w każdy momencie. Jak to jest, że dziecko z małego miasta dało radę.
Pamiętam sytuacje, kiedy z paniki paraliżowało mi całe ciało, gdy byłam w sytuacjach, gdzie miałam ochotę zamknąć oczy i znaleźć się w swoim domu w Polsce, a jednak musiałam stawiać czoło sytuacjom, które nie należały do łatwych. Znajomi mówili mi "Ty to pechowa jesteś". A ja teraz wiem, że to było po to, by nauczyć mnie (w przyspieszonym tempie) życia.  Częstotliwość sytuacji, które doprowadzały mnie do poczucia odpowiedzialności, radzenia sobie samej w warunkach ekstremalnych, niezależności finansowej, zaradności ... ta częstotliwość była 100x większa niż w Polsce.
Jestem wdzięczna za to kim jestem. Jestem wdzięczna za to, że kilka lat temu Bóg nade mną czuwał i dał mi pierwszy znak, bym poszła na przód. Mam nadzieję, że osoby, które marnotrawią tak cenny czas, który może być odebrany im w każdej chwili, kiedyś uświadomią sobie, że warto ŻYĆ.

Trzymam kciuki!
Linda

Monday, November 9, 2015

My work.


High heels, hip hop, commercial i taniec nowoczesny. Tych stylów uczę w Egurrola Dance Studio w Łodzi. Zapraszam na moje zajęcia:

wtorek/czwartek - 17-18 - hip hop 9-11 lat
piątek 16- 18 - taniec nowoczesny 9-11 lat
piątek 18-19.30 - commercial +16
piątek 19.30-20.45 - high heels +16






 Zajęcia Mileny Zielińskiej - dancehall

 
                                                           
                                                                  Zajęcia Ady Bielickiej - jazz
 



Friday, November 6, 2015

Upadki

Czy kiedykolwiek zastanawiałeś się nad przyczyną swoich porażek, nieudanych prób, beznadziejnych dni, negatywnych myśli?  Czy kiedykolwiek stwierdziłeś, że to jest pech. Pech, który tego dnia/tygodnia/miesiąca/roku Cię prześladował? Zbieg wydarzeń, na które nie miałeś wpływu?
Przypomnij sobie taką sytuację i... zastanów się głęboko, CZY oby na pewno to był pech?

Nic nie dzieję się bez przyczyny. Przyczyną mogą być Twoje myśli, złe decyzje, brak wiary w osiągnięcie celu. Stwierdzenie "Ja nie dam rady".. a potem "Ja nie nadaję się/ nie poradzę sobie/ nie umiem/ nie chcę/ nie mam pieniędzy/ nie znajdę takiej pracy ... itd". Ile razy w swoim życiu pomyślałeś w taki sposób? Kiedy stwierdziłeś 'NIE' i to "NIE" stało się Twoją prawdą?
Zapewne wiele razy, albo przynajmniej kilka.
U mnie brak wiary ukazywał się bardzo często. A najczęściej w momentach, kiedy bardzo!bardzo!bardzo! czegoś chciałam... tak bardzo, że jak stawałam przed sytuacją, o której marzyłam, strach i niepewność przeszywały całe moje ciało, każdą szarą komórkę, każdy organ odpowiadający za normalne funkcjonowanie. W istocie kilka razy zmarnowałam swoje szanse a kilka razy wykorzystałam je w 100%. Negatywne myśli rosną w prędkości światła, rozrastają się w Twojej głowie i blokują, paraliżują i ubezwładniają. Pokazuje się obawa, stress, "nietrzeźwe" myślenie. Kiedyś duże klasówki, odpytywania w szkole, egzamin na prawko... wszystko przynosiło drżenie rąk, czy głosu. A potem...? Kiedy przekroczyłam wszelką granicę strachu? Wylatując na drugi koniec świata, szukając mieszkania, pracy w języku angielskim i udając, że potrafię? Presja... że NIE dam rady. Teraz przypominam sobie moment, gdy leciałam do Ameryki. Ile obaw, ile pytań bez odpowiedzi, ile strachu było. Jedna wielka niewiadoma, która okazała się największą lekcją życia. Nic nie dzieję się bez przyczyny. Wymarzyłam sobie podróż, wymarzyłam sobie pracę, wymarzyłam sobie mieszkanie, wymarzyłam sobie szkołę, wymarzyłam sobie podróż do LA. O każdym tym elemencie marzyłam... wyobrażałam sobie, że już to mam i potem to miałam. Nic nie przyszło łatwo, ale było warto. To właśnie tam, wśród ludzi wierzących w swoje możliwości... nabrałam ogromnej siły. Siły wyobraźni, wiary. Przykład? Chciałam znaleźć pracę jako kelnerka, najlepiej taką, gdzie ktoś mówiłby jeszcze po polsku no i żeby kasa się zgadzała. Napisałam sobie karteczkę " Ja jestem... (i moje oczekiwania).. ", włożyłam pod poduszkę i przede wszystkim uwierzyłam, że już ją mam. 3dni później miałam ją w rzeczywistości. Zbieg okoliczności? Ja w dobrym miejscu w dobrym czasie? Ok, raz mogłoby się tak zdarzyć... ale to tylko jedna z wielu sytuacji, które doszły do skutku tą metodą.
Mieszkałam jakiś czas z koleżanką w jednym, drogim pokoju a obok wredni właściciele. Codziennie przejeżdżałam autobusem koło ładnego osiedla domków i za każdym razem myślałam, że fajnie byłoby tu wysiadać i mieszkać w którymś z tych domów. Obsesyjnie patrzyłam na domy i domyślałam się ile wolnych pokojów ludzie mają, gdzie mogłabym spokojnie zamieszkać. Skupiałam się na tej myśli za każdym razem, gdy tam byłam i szybko mój mózg wracał do "realności". Pewnego dnia wysiadłam na tym przystanku i szłam do własnego "mieszkanka" w jednym z tych domów. Nawet nie zauważyłam, że przecież kilka tygodni temu codziennie o tym marzyłam a teraz już to mam. Niesamowite uczucie!
Ten sam sposób działa w drugą stronę. Dlatego wiele naszych niepowodzeń wynika z myśli ... przyciągamy je do siebie, wyobrażając sobie co złego mogłoby się stać, gdyby... To Twój czas na zmianę myślenia! Zmień to! Zawsze pomyśl i uwierz w coś dobrego. Zastosuj na małych rzeczach i potem na co raz większych.
Z drugiej strony traktuj każde swoje niepowodzenie bądź "pech" jako doświadczenie. Wyciągaj wnioski i ucz się. Czego możesz nauczyć się z sytuacji, w której straciłeś pracę? z niewykorzystanej szansy? ze strachu, który nie pozwolił Ci zrobić czegoś prawidłowo? z decyzji, która miała negatywne skutki? itd... Następnym razem świadomie podejmiesz prawidłowe decyzję. Odepchniesz wszelkie negatywne myśli i zaczniesz czerpać ogromną radość z "losu"który Ci się przytrafił.
Jest trudno czasem uwierzyć w coś, co na prawdę wydaję się nie możliwe. Czy komuś innemu udało się to osiągnąć? Jeżeli tak, TY TEŻ MOŻESZ.
i ja przy tej myśli zostanę... bo chcę wierzyć, że mi się uda.

Miłego weekendu!
EveLinda :)

Sunday, October 11, 2015

kolejna refleksja

"Mam nadzieję, ze stając przed wyborem, czy przesiedzieć, czy przetańczyć-tańczysz".

Jestem w miejscu, o którym jeszcze kilka lat temu mogłam marzyć. Nigdy mi nie przeszło przez myśl, że moje życie tak się potoczy... zaczynam się przyzwyczajać, że jestem nieprzewidywalna. Dosłownie. To dlatego, że w mojej głowie jest milion myśli na minutę, że marzę o rzeczach "niemożliwych", że stawiam sobie poprzeczki wyżej i wyżej... co jest dobre, ale i złe. Ponieważ nie zawsze potrafię cieszyć się z małych rzeczy, które osiągnęłam.
Ostatnio wpadła mi w rękę książka Oprah Winfrey "To, co wiem na pewno". Uwielbiam to uczucie, kiedy nie mogę doczekać, aż wydysponuję czas, by przeczytać kolejne strony. Szczerze - polecam! Jestem pozytywnie uduchowiona (że tak to ujmę). Wiele rzeczy dzieję się wokół nas i często nie mamy chwili by docenić to, co najmniejsze a zarazem bardzo ważne. Ta książka przypomina Tobie o drobnostkach, ale tych najistotniejszych. Początkowo nastawiona sceptycznie czytałam pierwsze strony z myślą, że co może pomóc mi w moim myśleniu (które ostatnio było dość negatywne) czarnoskóra kobieta, która jest multimiliarderką i której scenariusz życiowy kompletnie nie utożsamia się z moim. Teraz ogromy ukłon w JEJ stonę! Książka sprawiła, że cieszę się z najmniejszej rzeczy i znowu poczułam tą siłę w sobie... ogromną siłę, że mogę (ciężką pracą) dotrzeć na sam szczyt.
Idąc dzisiaj do studia tanecznego na zajęcia, poczułam piękny zapach polskiej jesieni. Jakże pięknie być w swoim kraju w tę porę roku. Zbliżające się Święto Zmarłych to smutne, specyficzne święto, to czas refleksji i docenienia, że wciąż JA żyję, a przecież ile ludzi nawet nie dotrwało do 22 lat. Dziękuję za każdy dzień. Idąc dalej poczułam zimne powietrze, które przechodziło przez całe moje ciało. Zauważyłam, że każdy mój wdech i wydech jest czysty (haha). CZYSTY- ponieważ kiedyś miałam zapalenie oskrzeli i nie mogłam równomiernie, bezproblemowo oddychać. Z wdzięcznością pomyślałam o moim stanie zdrowia. Jeszcze miesiąc temu moja noga była niesprawna... groziły mi zastrzyki, ciągłe wizyty u lekarza. Nie wiem jakim cudem, ale uwierzyłam, że będzie dobrze i dziś nie ma znaku po żadnej kontuzji, opuchliźnie. Noga jest sprawna i mogę w pełni używać jej w moim zawodzie. Jest wiele małych rzeczy, których nie spostrzegamy w codziennym pośpiechu. Książka Oprah na nowo nauczyła mnie cieszyć się z tych najmniejszych... być wdzięczną za każdy mały element, który ułatwia mi żyć. To uczucie na prawdę pomaga. Stałam się spokojniejsza, ponieważ wiem na pewno, że dobre rzeczy się pojawią.
Myślę, że następnym krokiem jest zauważenie dużych czynów, które się spełniły. A następnie wyznaczenie kolejnych celów, które w przyszłości przyniosą mi jeszcze więcej satysfakcji.


Mimo, że na prawdę czuję wdzięczność w swoim sercu za małe rzeczy to jeszcze trudno mi zaakceptować rzeczywistość, która jest tu- w Polsce, a którą chciałabym mieć za oceanem. To moja "praca domowa", którą odrabiam już od kwietnia. Zdobywam rzeczy, doświadczam nowych sytuacji, o których kiedyś w Polsce tylko marzyłam. A teraz, gdy coś mi się spełnia to nie potrafię poczuć tej stu procentowej satysfakcji, ponieważ moje cele są wyżej i wyżej.... a to co chciałam zdobyć dwa lata temu (a mam teraz) nie robi na mnie dużego wrażenia. Problemu szukam w sobie... i myślę, że jeszcze raz przeczytam książkę Oprah Winfrey by uzyskać stabilizację i odnaleźć siebie w tym wszystkim co TU się dzieję.



Fajnie, że od czasu do czasu mogę sobie coś tu napisać. Wiem, że blog nie jest mega ciekawy, ale nie w tym rzecz. Cieszę się, jak czasem napiszecie do mnie na fb i podzielicie się swoim zdaniem.
Polecam każdemu wyżej wymienioną książkę i mam nadzieję, że wasz światopogląd rozjaśni się mimo ciemności za oknem.

Pozdrawiam,
Polnicka :)

Wednesday, September 2, 2015

The story goes on.

ONE YEAR AGO

It's been a year. Exactly one year ago I started a professional dance program at Broadaway Dance Center. Being already six months in America It was the next step. I never would have expected that so amazing. This school taught me more than I imagined. Taught me to believe in myself, in dreams, work hard, be brave, to fight with every day. Taught me to be a good, kind person. There I met many wonderful dancers from around the world who gave me the enormity of positive energy.  believe in your dreams. I miss you. I can't even describe it. I struggle with longing every day. I supporting you and our future dance path. Literally I love you for the love you gave me. 



New York is a period of my struggles, fighting with myself, struggle with my weaknesses, becoming a better person. It is time that put me in critical situations where I had to mature in the blink of an eye. There were no excuses. This step has allowed me to be who I am.
New year ... and I'm starting a new way in my life. America - I'll see you again. But now in Poland I will have many challenges. I thank God for the opportunity. For the things that happen to me that in past were not possible. For this doors. For the good people around me.  

Thank you, thank you, thank you!

Missing so bad... that it makes me want to cry. (i can't, i can't) Miss my New York for life in the big city, but I know in due time I'll be there
 
Thank God that a few years ago, You gave me second chance to live on.





MY1WAY2
XOXO