Wyobrażałeś sobie kiedykolwiek siebie w innym miejscu? Zastanawialiście co gdyby...? Czy chcielibyście coś osiągnąć, co na dany moment jest nie do zrobienia, co wydaję się abstrakcją bo np. jesteście za młodzi, za słabi lub nie macie na to pieniędzy?
Co jeśli dostalibyście potwierdzenie, że te wszystkie plany to tylko kwestia czasu i WSZYSTKO się Tobie uda?
Stajecie przed wyborami, które są bliżej waszego celu bo zaczynacie wierzyć, że to ma sens bo i tak mi się to uda...tylko muszę iść tą drogą i nie szukać wymówek.
już myślałam, że ciężkie czasy są za mną... ale chyba to była tylko rozgrzewka. Czas na najcięższą decyzję w moim życiu. Mam nadzieję, że nie będę w tym samym miejscu za rok... a decyzja, którą podejmę przyniesie same korzyści. W sumie już została podjęta... czas przyznać się przed samą sobą.
Sunday, April 3, 2016
Sunday, March 20, 2016
Failures.
Hej,
za każdym razem obiecuję sobie, że będę tu zaglądać częściej. Jednak traktuję ten blog jako forma terapii... wylania z siebie tego, co spotyka mnie w życiu. Złe lub dobre rzeczy, które targają moimi emocjami, przekraczając pewne granice. Wtedy ten kawałek elektronicznego papieru służy, że mogę wypisać swoje myśli.
Kiedyś prawie nikt nie czytał tego, co tu wypisuję. Teraz trochę boję się reakcji moich znajomych lub najbliższych, którzy wchodzą tu od czasu do czasu. Stopniowo zaczęłam usuwać stare posty... zapisując je na dysku i odizolowałam się od tego bloga, zastanawiając się, czy oby na pewno chcę byście mogli czytać to, co mam czasem w głowie. Dalej nie wiem. Ale właśnie teraz mam taką ochotę by napisać coś od siebie.
Moje życie potoczyło się w takim jak nie innym kierunku. Czasami jestem mega szczęśliwa a innym razem zastanawiam się, czy to na prawdę TO. Poszukiwanie siebie w świecie, który stoi dla nas otworem jest dla mnie jednym z większych wyzwań (jak nie największym). Kilka miesięcy temu miałam nadzieję, że odnalazłam miejsce, w którym wykorzystam swoje fundamenty i zbuduję coś fajnego. Lecz z dnia na dzień czuję, że to może nie być właściwy kierunek. Oprah Winfrey w jednym w swoich wywiadów powiedziała by słuchać swojego "emocjonalnego systemu GPS", czyli własnego głosu, który pojawia się w każdym z nas. Za pewne wiecie o czym mówię. Nie raz mamy przeczucia, które przeważnie chcemy tłumaczyć jakimś logicznym myśleniem "Przecież nie może być tak bo....". Winfrey wspomniała również, że jej własny głos nigdy jej nie zawiódł, gdy się z nim nie zgadzała zawsze kończyło się to niepowodzeniem. Zaczęłam zastanawiać nad sytuacjami w moim życiu i muszę przyznać, że moje potknięcia wynikają przeważnie z NIE słuchania swojego wewnętrznego GPSu. Gdy podejmowałam decyzję zgodne z moimi rodzącymi się we mnie emocjami wszystko układało się po mojej myśli. Ale jak odróżnić logiczne myślenie od impulsu emocjonalnego? Jak reagować nie impulsywnie w skrajnych sytuacjach, których się nie spodziewaliśmy? Gdzie znaleźć ten zdrowy rozsądek? Myślę, że każdy z nas musi podjąć kilka niewłaściwych decyzji by zdać sobie sprawę, że były one nie właściwe. Takim sposobem uczymy się jak reagować w kolejnych sytuacjach, nie koniecznie podobnych. Może brakuję nam trochę odwagi, może skromności albo powściągliwości...może. Wiem na pewno, że trzeba słuchać samych siebie. Podpowiadaczy w życiu spotkamy wielu... osób, które będą chciały naszego dobra (bądź nie), ale nikt nie wie, co na prawdę kryję się w Tobie i jaki wybór będzie najwłaściwszy dla Ciebie. Dlatego trzeba nauczyć się słuchać własnego GPSu, tego co siedzi głęboko w nas... nie wmawiać sobie absurdów, nie tłumaczyć i nie tworzyć milion wizji na określony temat. Po prostu usiąść, wyciszyć się i odpowiedzieć sobie na kilka pytań. Poczuć, że to co robimy, jest właściwe i zacząć to robić.
Jedno z głównych nurtujących pytań to Kim tak na prawdę jestem? Kim chcę być? Twoja odpowiedź teraz będzie pewnie prosta np: studentem, człowiekiem itp. Ale nie w tym sens. Nie będę tego tłumaczyć. Filozofem i psychologiem jestem tylko sama dla siebie.
Jeżeli chcesz coś zrobić w życiu albo nawet dzisiaj lub zaraz, czy kiedykolwiek stawialiście sobie pytanie : dlaczego to robię? jaka jest w tym moja intencja? co chcę tym osiągnąć?
Nawet jeżeli macie jakieś małe zamiary to: dlaczego? Czy na prawdę chcę to robić?
Dziwne (?) ... to odpowiedz sobie już teraz. Jestem pewna, że posiadasz jakąś trudną, niewyjaśnioną sytuację, z którą borykasz się od jakiegoś czasu i nie wiesz, jak znaleźć właściwą odpowiedź.
Często podejmujemy decyzje, w których nasze intencje są krzywdzące dla innych. Nie liczymy się a znieczulica ogarnia cały świat. Nasze JA jest ważne, nasze emocje są ważne... ale czy w takim razie mogę robić wszystko by mi było dobrze a drugiego człowieka tym czynem krzywdzić? Czy na prawdę chcecie to robić? Intencja. To, co kieruje nas do tego czynu... może zazdrość, zawiść, bezsilność? Ile razy zrobiłam komuś krzywdę słowem lub czynem... pewnie nie zliczę. Ale to też nauczyło mnie bym więcej liczyła się z drugim człowiekiem, gdy zostałam raz, drugi sama potraktowana w taki sposób. Zrozum to i zostań zrozumianym.
Każda porażka, potyczka, zła sytuacja to znak! ZNAK by zmienić tor biegu. Nie trzeba się tego bać, że coś nam się nie uda. Po prostu bądź wdzięcznym, że teraz wiesz, że nie w tą stronę Twoja droga. Nie ten związek, nie ta szkoła, nie to miasto, nie ten przyjaciel, nie ten czas. Wyciągajcie z takich sytuacji wnioski, jak najwięcej wniosków na swoją korzyść. Zmieńcie swoją drogę i potraktujcie każdą porażkę jako budzik, że odkryjecie coś nowego. Coś co przyniesie wam więcej satysfakcji i radości. Szkoła życia jest jedną z najcięższych i najdłuższych szkół, ale warto zdobywać wiedzę o samym sobie, by osiągnąć pierwsze miejsce na swojej scenie życia. Co jest Twoją sceną?
Życie to dar. Spróbuj zauważyć to teraz i skup się na nim w stu procentach.
uffff. poszło....
my1way2
za każdym razem obiecuję sobie, że będę tu zaglądać częściej. Jednak traktuję ten blog jako forma terapii... wylania z siebie tego, co spotyka mnie w życiu. Złe lub dobre rzeczy, które targają moimi emocjami, przekraczając pewne granice. Wtedy ten kawałek elektronicznego papieru służy, że mogę wypisać swoje myśli.
Kiedyś prawie nikt nie czytał tego, co tu wypisuję. Teraz trochę boję się reakcji moich znajomych lub najbliższych, którzy wchodzą tu od czasu do czasu. Stopniowo zaczęłam usuwać stare posty... zapisując je na dysku i odizolowałam się od tego bloga, zastanawiając się, czy oby na pewno chcę byście mogli czytać to, co mam czasem w głowie. Dalej nie wiem. Ale właśnie teraz mam taką ochotę by napisać coś od siebie.
Moje życie potoczyło się w takim jak nie innym kierunku. Czasami jestem mega szczęśliwa a innym razem zastanawiam się, czy to na prawdę TO. Poszukiwanie siebie w świecie, który stoi dla nas otworem jest dla mnie jednym z większych wyzwań (jak nie największym). Kilka miesięcy temu miałam nadzieję, że odnalazłam miejsce, w którym wykorzystam swoje fundamenty i zbuduję coś fajnego. Lecz z dnia na dzień czuję, że to może nie być właściwy kierunek. Oprah Winfrey w jednym w swoich wywiadów powiedziała by słuchać swojego "emocjonalnego systemu GPS", czyli własnego głosu, który pojawia się w każdym z nas. Za pewne wiecie o czym mówię. Nie raz mamy przeczucia, które przeważnie chcemy tłumaczyć jakimś logicznym myśleniem "Przecież nie może być tak bo....". Winfrey wspomniała również, że jej własny głos nigdy jej nie zawiódł, gdy się z nim nie zgadzała zawsze kończyło się to niepowodzeniem. Zaczęłam zastanawiać nad sytuacjami w moim życiu i muszę przyznać, że moje potknięcia wynikają przeważnie z NIE słuchania swojego wewnętrznego GPSu. Gdy podejmowałam decyzję zgodne z moimi rodzącymi się we mnie emocjami wszystko układało się po mojej myśli. Ale jak odróżnić logiczne myślenie od impulsu emocjonalnego? Jak reagować nie impulsywnie w skrajnych sytuacjach, których się nie spodziewaliśmy? Gdzie znaleźć ten zdrowy rozsądek? Myślę, że każdy z nas musi podjąć kilka niewłaściwych decyzji by zdać sobie sprawę, że były one nie właściwe. Takim sposobem uczymy się jak reagować w kolejnych sytuacjach, nie koniecznie podobnych. Może brakuję nam trochę odwagi, może skromności albo powściągliwości...może. Wiem na pewno, że trzeba słuchać samych siebie. Podpowiadaczy w życiu spotkamy wielu... osób, które będą chciały naszego dobra (bądź nie), ale nikt nie wie, co na prawdę kryję się w Tobie i jaki wybór będzie najwłaściwszy dla Ciebie. Dlatego trzeba nauczyć się słuchać własnego GPSu, tego co siedzi głęboko w nas... nie wmawiać sobie absurdów, nie tłumaczyć i nie tworzyć milion wizji na określony temat. Po prostu usiąść, wyciszyć się i odpowiedzieć sobie na kilka pytań. Poczuć, że to co robimy, jest właściwe i zacząć to robić.
Jedno z głównych nurtujących pytań to Kim tak na prawdę jestem? Kim chcę być? Twoja odpowiedź teraz będzie pewnie prosta np: studentem, człowiekiem itp. Ale nie w tym sens. Nie będę tego tłumaczyć. Filozofem i psychologiem jestem tylko sama dla siebie.
Jeżeli chcesz coś zrobić w życiu albo nawet dzisiaj lub zaraz, czy kiedykolwiek stawialiście sobie pytanie : dlaczego to robię? jaka jest w tym moja intencja? co chcę tym osiągnąć?
Nawet jeżeli macie jakieś małe zamiary to: dlaczego? Czy na prawdę chcę to robić?
Dziwne (?) ... to odpowiedz sobie już teraz. Jestem pewna, że posiadasz jakąś trudną, niewyjaśnioną sytuację, z którą borykasz się od jakiegoś czasu i nie wiesz, jak znaleźć właściwą odpowiedź.
Często podejmujemy decyzje, w których nasze intencje są krzywdzące dla innych. Nie liczymy się a znieczulica ogarnia cały świat. Nasze JA jest ważne, nasze emocje są ważne... ale czy w takim razie mogę robić wszystko by mi było dobrze a drugiego człowieka tym czynem krzywdzić? Czy na prawdę chcecie to robić? Intencja. To, co kieruje nas do tego czynu... może zazdrość, zawiść, bezsilność? Ile razy zrobiłam komuś krzywdę słowem lub czynem... pewnie nie zliczę. Ale to też nauczyło mnie bym więcej liczyła się z drugim człowiekiem, gdy zostałam raz, drugi sama potraktowana w taki sposób. Zrozum to i zostań zrozumianym.
Każda porażka, potyczka, zła sytuacja to znak! ZNAK by zmienić tor biegu. Nie trzeba się tego bać, że coś nam się nie uda. Po prostu bądź wdzięcznym, że teraz wiesz, że nie w tą stronę Twoja droga. Nie ten związek, nie ta szkoła, nie to miasto, nie ten przyjaciel, nie ten czas. Wyciągajcie z takich sytuacji wnioski, jak najwięcej wniosków na swoją korzyść. Zmieńcie swoją drogę i potraktujcie każdą porażkę jako budzik, że odkryjecie coś nowego. Coś co przyniesie wam więcej satysfakcji i radości. Szkoła życia jest jedną z najcięższych i najdłuższych szkół, ale warto zdobywać wiedzę o samym sobie, by osiągnąć pierwsze miejsce na swojej scenie życia. Co jest Twoją sceną?
Życie to dar. Spróbuj zauważyć to teraz i skup się na nim w stu procentach.
uffff. poszło....
my1way2
Thursday, January 21, 2016
INSPIRACJE 2016
Każdy z was na pewno ma kilka pomysłów w głowie, które chce zrealizować w 2016. Oto moje inspiracje 2016!
My heart is still in NYC .... this new chapter is coming/
My heart is still in NYC .... this new chapter is coming/
Saturday, December 26, 2015
Jak zrobić podsumowanie roku?
Co nam wmawiają a jak jest na prawdę?
Od kilku lat interesuję się książkami, które mają na celu motywować do działania, słucham wykładów i poznaję ludzi, którzy uzyskali lub są na drodze do sukcesu.
W czym tkwi siła?
Moje wnioski z ostatnich dni są znacznie inne od "z góry" nam przedstawianych haseł.
Nie można bezustannie skupiać się na celu "najwyższym", ponieważ taka sytuacja sprawia, że przestajemy zauważać wiele innych rzeczy wokół siebie. Najczęściej w takich momentach towarzyszy nam odczucie demotywacji i pustki z powodu bezsilności. Droga jest tak niewyobrażalnie trudna, że ciężko nam przeskoczyć postawioną poprzeczkę. Rada - zaznacz najważniejszy, największy cel na najbliższe 5 lat i zacznij skupiać się na mniejszych jutrzejszych, tygodniowych, miesięcznych, czy półrocznych planach. Jak to zrobić by działało? Wyjaśnię na koniec wpisu.
Jak to jest z pozytywnym myśleniem? Czasem pomaga, ale czasem potrafi postawić nasze oczekiwania ponad teraźniejsze możliwości, w skutek czego doprowadza to do kolejnych rozczarowań. Uważam, że zależy to od sytuacji. Najlepiej patrzeć na sprawy z dystansem. Wyuczony, wmówiony optymizm może doprowadzić, że nasze oczy zostaną zaślepione. Oczywiście myśl pozytywnie, ale z umiarem i bez wybujałości.
Nigdy się nie poddawaj! - hasło, czy uważasz, że na prawdę nigdy? Sama poddawałam się w życiu milion razy... dosłownie. Czasami było to z bezsilności, czasami z rozsądku. Są sytuację, w których trzeba odpuścić i pogodzić się z nową, nie zawsze lepszą sytuacją. Są sytuację, na które nie mamy wpływu. Są sytuacje, gdy lepiej ustąpić i zachować godność. Gdy trwasz w czymś, co Cię nie uszczęśliwia, co Cię wykańcza psychicznie bądź fizycznie, to raczej nie warto być w tym na upartego. Za to nigdy się nie poddawaj, gdy wiesz, że jesteś w stanie coś osiągnąć, gdy wierzysz w to i nawet z chłodnego punktu widzenia, poprzez analizę plusów i minusów zauważasz, że jest możliwość by to osiągnąć/zrobić/wykonać/pokonać.
Pamiętaj o zasadzie 'Step by step'! Małymi kroczkami, ale do przodu.
A co myślicie o pewności siebie? Zawsze podziwiałam ludzi, którzy mieli jej pod dostatkiem. Pewność siebie również często gubi ludzi. Widzą siebie w idealnych barwach i nie pracują nad sobą bo przecież "nie posiadają" wad. Nigdy nie byłam z siebie do końca zadowolona, w każdym ruchu widziałam wiele niedoskonałości, co doprowadzało i dalej prowadzi mnie do ciężkiej pracy. Podczas, gdy wmawiano mi by myśleć o sobie najlepiej, najidealniej i być pewną siebie... zgubiłam się w bezczelności, która sprawiała, że czułam się wyższa, niż byłam. (Oczywiście to było w mojej głowie). Ale nigdy nie doszło to do takiego stopnia bym przestała pracować nad sobą, bo tak na prawdę w głębi duszy dalej byłam niezadowolona ze swoich osiągnięć. Dalej tak jest, że wciąż mi jest mało. Brak dużej pewności siebie sprawia, że porywam się na głębokie wody, które kiedyś zaprocentują w większe sukcesy.
PODSUMOWANIE ROKU
JAK WYKONAĆ? CO ZROBIĆ BY NASTĘPNY ROK BYŁ JESZCZE BARDZIEJ OWOCNY?
materiały : przygotuj 3 duże kartki, weź długopis, usiądź wygodnie i zaczynamy!
1 KARTKA:
1) wypisz 3 najważniejsze (Twoim zdaniem) Twoje sukcesy z 2015r.
2) wypisz 3 porażki, które przytrafiły się Tobie w 2015r.
3) wypisz 7 elementów, za które jesteś wdzięczny/wdzięczna w 2015 r,
4) wypisz 7 wniosków z sytuacji, które Ci się przytrafiły (skup się na pozytywnych wnioskach),
5) wypisz 3 największe popełnione błędy w 2015r.,
6) wypisz 3 najlepsze decyzje 2015r.
2 KARTKA: TWOJE CELE
a) cele krótkoterminowe (do max 1 miesiąca)
do 29.01.2015 r.
-wypisz swoje zadania, które chcesz wykonać. Cele,które chcesz osiągnąć.
-pamiętaj by zdanie było w trybie dokonanym zaczynającym się od słowa JA, przykład:
Robię tak za każdym razem, gdy zaczynam nowy etap w życiu. Uwierz mi, jak zachowasz tą kartkę (np. pod poduszką lub w szufladzie z bielizną) i raz na jakiś czas przeczytasz te cele, skupiając się po drodze na małych kroczkach, które doprowadzą Cię do realizacji, 85-98% zostanie wykonanych. Ja za każdym razem nie mogę się nadziwić, że to, co kiedyś wydawało się abstrakcyjne, zostało przeze mnie zrealizowane. POWODZENIA!
Pozdrawiam.
-Evelina
Od kilku lat interesuję się książkami, które mają na celu motywować do działania, słucham wykładów i poznaję ludzi, którzy uzyskali lub są na drodze do sukcesu.
W czym tkwi siła?
Moje wnioski z ostatnich dni są znacznie inne od "z góry" nam przedstawianych haseł.
Nie można bezustannie skupiać się na celu "najwyższym", ponieważ taka sytuacja sprawia, że przestajemy zauważać wiele innych rzeczy wokół siebie. Najczęściej w takich momentach towarzyszy nam odczucie demotywacji i pustki z powodu bezsilności. Droga jest tak niewyobrażalnie trudna, że ciężko nam przeskoczyć postawioną poprzeczkę. Rada - zaznacz najważniejszy, największy cel na najbliższe 5 lat i zacznij skupiać się na mniejszych jutrzejszych, tygodniowych, miesięcznych, czy półrocznych planach. Jak to zrobić by działało? Wyjaśnię na koniec wpisu.
Jak to jest z pozytywnym myśleniem? Czasem pomaga, ale czasem potrafi postawić nasze oczekiwania ponad teraźniejsze możliwości, w skutek czego doprowadza to do kolejnych rozczarowań. Uważam, że zależy to od sytuacji. Najlepiej patrzeć na sprawy z dystansem. Wyuczony, wmówiony optymizm może doprowadzić, że nasze oczy zostaną zaślepione. Oczywiście myśl pozytywnie, ale z umiarem i bez wybujałości.
Nigdy się nie poddawaj! - hasło, czy uważasz, że na prawdę nigdy? Sama poddawałam się w życiu milion razy... dosłownie. Czasami było to z bezsilności, czasami z rozsądku. Są sytuację, w których trzeba odpuścić i pogodzić się z nową, nie zawsze lepszą sytuacją. Są sytuację, na które nie mamy wpływu. Są sytuacje, gdy lepiej ustąpić i zachować godność. Gdy trwasz w czymś, co Cię nie uszczęśliwia, co Cię wykańcza psychicznie bądź fizycznie, to raczej nie warto być w tym na upartego. Za to nigdy się nie poddawaj, gdy wiesz, że jesteś w stanie coś osiągnąć, gdy wierzysz w to i nawet z chłodnego punktu widzenia, poprzez analizę plusów i minusów zauważasz, że jest możliwość by to osiągnąć/zrobić/wykonać/pokonać.
Pamiętaj o zasadzie 'Step by step'! Małymi kroczkami, ale do przodu.
A co myślicie o pewności siebie? Zawsze podziwiałam ludzi, którzy mieli jej pod dostatkiem. Pewność siebie również często gubi ludzi. Widzą siebie w idealnych barwach i nie pracują nad sobą bo przecież "nie posiadają" wad. Nigdy nie byłam z siebie do końca zadowolona, w każdym ruchu widziałam wiele niedoskonałości, co doprowadzało i dalej prowadzi mnie do ciężkiej pracy. Podczas, gdy wmawiano mi by myśleć o sobie najlepiej, najidealniej i być pewną siebie... zgubiłam się w bezczelności, która sprawiała, że czułam się wyższa, niż byłam. (Oczywiście to było w mojej głowie). Ale nigdy nie doszło to do takiego stopnia bym przestała pracować nad sobą, bo tak na prawdę w głębi duszy dalej byłam niezadowolona ze swoich osiągnięć. Dalej tak jest, że wciąż mi jest mało. Brak dużej pewności siebie sprawia, że porywam się na głębokie wody, które kiedyś zaprocentują w większe sukcesy.
PODSUMOWANIE ROKU
JAK WYKONAĆ? CO ZROBIĆ BY NASTĘPNY ROK BYŁ JESZCZE BARDZIEJ OWOCNY?
materiały : przygotuj 3 duże kartki, weź długopis, usiądź wygodnie i zaczynamy!
1 KARTKA:
1) wypisz 3 najważniejsze (Twoim zdaniem) Twoje sukcesy z 2015r.
2) wypisz 3 porażki, które przytrafiły się Tobie w 2015r.
3) wypisz 7 elementów, za które jesteś wdzięczny/wdzięczna w 2015 r,
4) wypisz 7 wniosków z sytuacji, które Ci się przytrafiły (skup się na pozytywnych wnioskach),
5) wypisz 3 największe popełnione błędy w 2015r.,
6) wypisz 3 najlepsze decyzje 2015r.
2 KARTKA: TWOJE CELE
a) cele krótkoterminowe (do max 1 miesiąca)
do 29.01.2015 r.
-wypisz swoje zadania, które chcesz wykonać. Cele,które chcesz osiągnąć.
-pamiętaj by zdanie było w trybie dokonanym zaczynającym się od słowa JA, przykład:
Ja schudłam 3kg do 29 stycznia 2015r.
-ważne jest by podkreślić datę do kiedy dana czynność zostanie wykonana.
b) cele średnio-terminowe (od 3 do 6 mcy)
- zasada taka sama jak powyżej.
- zasada taka sama jak powyżej.
-pamiętaj! określ dokładną datę.
c) cele długo terminowe od 1 roku do kilku lat.
Robię tak za każdym razem, gdy zaczynam nowy etap w życiu. Uwierz mi, jak zachowasz tą kartkę (np. pod poduszką lub w szufladzie z bielizną) i raz na jakiś czas przeczytasz te cele, skupiając się po drodze na małych kroczkach, które doprowadzą Cię do realizacji, 85-98% zostanie wykonanych. Ja za każdym razem nie mogę się nadziwić, że to, co kiedyś wydawało się abstrakcyjne, zostało przeze mnie zrealizowane. POWODZENIA!
3 KARTKA:
Napisz na niej "JA TO MOGĘ ZROBIĆ! / I CAN DO IT " i powieś w centralnym miejscu. Przyklej na lustrze, szafie... w widocznym miejscu. By Twój mózg mógł podświadomie reagować na słowa, które sprawią, że zaczniesz robić coś więcej, niż tylko czekać i marzyć.
Dziwne? Śmieszne? Głupie?
:)
Życzę wam powodzenia!
W Nowym Roku dużo wspaniałych chwil i wielu prawidłowych decyzji! Aby każda wasza porażka przeradzała się w sukces. Życzę Wam abyście umieli wyciągać wnioski i patrzyli na sprawy z lekkim dystansem. Aby każdy z was uświadomił sobie cel swojego życia, znalazł to, co sprawia, że jesteś najszczęśliwszą osobą na świecie. Oby każda łza przerodziła się w szczery uśmiech. Bądźcie życzliwi, dbajcie o innych, dbajcie o siebie, nie oceniajcie bezpodstawnie, postarajcie zrozumieć odmienność każdego człowieka, przede wszystkim nie zapominajcie o osobach wokół was, tych najważniejszych i najbardziej potrzebnych do szczęścia. Dużo zdrowia i pozytywnej energii, siły i motywacji do działania, wiary w swoje możliwości i cierpliwości w drodze po sukces.
Your One Way To make You happy in 2016!
Pamiętaj. Nie ważne. Rób swoje.
-Evelina
Friday, November 27, 2015
nie rozumiem
Nie rozumiem.
Obserwuję Polaków w koło... i zastanawiam się, jak to jest żyć z dnia na dzień, ale nawet nie wykorzystując tego dnia w stu procentach. Jak to jest marnując czas na NIC. Jakie myśli ma taka osoba i gdzie znajduję poczucie szczęścia?
Zastanawiam się, jakby to było, gdyby nie moja pasja, która popchnęła mnie do zrobienia rzeczy "niemożliwych". Jak to jest, że młodzi ludzie nie wierzą w to, że ich życie może być równie kolorowe jak te z amerykańskich filmów. Jak to jest, że mówisz "nie potrafię" i nawet nie próbujesz "potrafić". Jak to jest, gdy nie masz celu? Jak to jest, gdy nie zna się słowa inspiracja, wiara w siebie, wyobraźnia, marzenia? Gdy słowa to tylko puste samogłoski i spółgłoski, gdzie nie widać większego sensu? Jak to jest gdybym i ja taka była?
Dlatego jestem wdzięczna za to, że moja pasja nigdy nie przetrwała trwać. Nie posiadałam wrodzonego talentu... na każdy krok, ruch musiałam ciężko pracować... nawet nie byłam muzykalna. Może taka doskonałość, którą jedynie w tańcu chciałam uzyskać (no i oceny w szkole do czasów gimnazjalnych) doprowadziła mnie do poczucia, że ciężką pracą mogę coś osiągnąć. Poddawałam się milion razy w życiu, ale nigdy nie przestawałam się podnosić. Może dlatego, że nigdy nie odczuwałam presji osób z zewnątrz... presja, którą tworzyłam samą sobie była największym wyzwaniem (wciąż jest). Moja mama zawsze mnie uspokajała i starała się zmniejszyć moje ambicję bo widziała, jak bardzo męczę się, by być najlepsza w każdej rzeczy. Skąd te samozaparcie już od dziecka? Jak to jest ze mam 22 lata i chętnie napisałabym książkę o swoich przeżyciach, bo patrząc z perspektywy czasu są niesamowite. Moja historia motywuję samą mnie w każdy momencie. Jak to jest, że dziecko z małego miasta dało radę.
Pamiętam sytuacje, kiedy z paniki paraliżowało mi całe ciało, gdy byłam w sytuacjach, gdzie miałam ochotę zamknąć oczy i znaleźć się w swoim domu w Polsce, a jednak musiałam stawiać czoło sytuacjom, które nie należały do łatwych. Znajomi mówili mi "Ty to pechowa jesteś". A ja teraz wiem, że to było po to, by nauczyć mnie (w przyspieszonym tempie) życia. Częstotliwość sytuacji, które doprowadzały mnie do poczucia odpowiedzialności, radzenia sobie samej w warunkach ekstremalnych, niezależności finansowej, zaradności ... ta częstotliwość była 100x większa niż w Polsce.
Jestem wdzięczna za to kim jestem. Jestem wdzięczna za to, że kilka lat temu Bóg nade mną czuwał i dał mi pierwszy znak, bym poszła na przód. Mam nadzieję, że osoby, które marnotrawią tak cenny czas, który może być odebrany im w każdej chwili, kiedyś uświadomią sobie, że warto ŻYĆ.
Trzymam kciuki!
Linda
Obserwuję Polaków w koło... i zastanawiam się, jak to jest żyć z dnia na dzień, ale nawet nie wykorzystując tego dnia w stu procentach. Jak to jest marnując czas na NIC. Jakie myśli ma taka osoba i gdzie znajduję poczucie szczęścia?
Zastanawiam się, jakby to było, gdyby nie moja pasja, która popchnęła mnie do zrobienia rzeczy "niemożliwych". Jak to jest, że młodzi ludzie nie wierzą w to, że ich życie może być równie kolorowe jak te z amerykańskich filmów. Jak to jest, że mówisz "nie potrafię" i nawet nie próbujesz "potrafić". Jak to jest, gdy nie masz celu? Jak to jest, gdy nie zna się słowa inspiracja, wiara w siebie, wyobraźnia, marzenia? Gdy słowa to tylko puste samogłoski i spółgłoski, gdzie nie widać większego sensu? Jak to jest gdybym i ja taka była?
Dlatego jestem wdzięczna za to, że moja pasja nigdy nie przetrwała trwać. Nie posiadałam wrodzonego talentu... na każdy krok, ruch musiałam ciężko pracować... nawet nie byłam muzykalna. Może taka doskonałość, którą jedynie w tańcu chciałam uzyskać (no i oceny w szkole do czasów gimnazjalnych) doprowadziła mnie do poczucia, że ciężką pracą mogę coś osiągnąć. Poddawałam się milion razy w życiu, ale nigdy nie przestawałam się podnosić. Może dlatego, że nigdy nie odczuwałam presji osób z zewnątrz... presja, którą tworzyłam samą sobie była największym wyzwaniem (wciąż jest). Moja mama zawsze mnie uspokajała i starała się zmniejszyć moje ambicję bo widziała, jak bardzo męczę się, by być najlepsza w każdej rzeczy. Skąd te samozaparcie już od dziecka? Jak to jest ze mam 22 lata i chętnie napisałabym książkę o swoich przeżyciach, bo patrząc z perspektywy czasu są niesamowite. Moja historia motywuję samą mnie w każdy momencie. Jak to jest, że dziecko z małego miasta dało radę.
Pamiętam sytuacje, kiedy z paniki paraliżowało mi całe ciało, gdy byłam w sytuacjach, gdzie miałam ochotę zamknąć oczy i znaleźć się w swoim domu w Polsce, a jednak musiałam stawiać czoło sytuacjom, które nie należały do łatwych. Znajomi mówili mi "Ty to pechowa jesteś". A ja teraz wiem, że to było po to, by nauczyć mnie (w przyspieszonym tempie) życia. Częstotliwość sytuacji, które doprowadzały mnie do poczucia odpowiedzialności, radzenia sobie samej w warunkach ekstremalnych, niezależności finansowej, zaradności ... ta częstotliwość była 100x większa niż w Polsce.
Jestem wdzięczna za to kim jestem. Jestem wdzięczna za to, że kilka lat temu Bóg nade mną czuwał i dał mi pierwszy znak, bym poszła na przód. Mam nadzieję, że osoby, które marnotrawią tak cenny czas, który może być odebrany im w każdej chwili, kiedyś uświadomią sobie, że warto ŻYĆ.
Trzymam kciuki!
Linda
Monday, November 9, 2015
My work.
High heels, hip hop, commercial i taniec nowoczesny. Tych stylów uczę w Egurrola Dance Studio w Łodzi. Zapraszam na moje zajęcia:
wtorek/czwartek - 17-18 - hip hop 9-11 lat
piątek 16- 18 - taniec nowoczesny 9-11 lat
piątek 18-19.30 - commercial +16
piątek 19.30-20.45 - high heels +16
Zajęcia Mileny Zielińskiej - dancehall
Zajęcia Ady Bielickiej - jazz
Friday, November 6, 2015
Upadki
Czy kiedykolwiek zastanawiałeś się nad przyczyną swoich porażek, nieudanych prób, beznadziejnych dni, negatywnych myśli? Czy kiedykolwiek stwierdziłeś, że to jest pech. Pech, który tego dnia/tygodnia/miesiąca/roku Cię prześladował? Zbieg wydarzeń, na które nie miałeś wpływu?
Przypomnij sobie taką sytuację i... zastanów się głęboko, CZY oby na pewno to był pech?
Nic nie dzieję się bez przyczyny. Przyczyną mogą być Twoje myśli, złe decyzje, brak wiary w osiągnięcie celu. Stwierdzenie "Ja nie dam rady".. a potem "Ja nie nadaję się/ nie poradzę sobie/ nie umiem/ nie chcę/ nie mam pieniędzy/ nie znajdę takiej pracy ... itd". Ile razy w swoim życiu pomyślałeś w taki sposób? Kiedy stwierdziłeś 'NIE' i to "NIE" stało się Twoją prawdą?
Zapewne wiele razy, albo przynajmniej kilka.
U mnie brak wiary ukazywał się bardzo często. A najczęściej w momentach, kiedy bardzo!bardzo!bardzo! czegoś chciałam... tak bardzo, że jak stawałam przed sytuacją, o której marzyłam, strach i niepewność przeszywały całe moje ciało, każdą szarą komórkę, każdy organ odpowiadający za normalne funkcjonowanie. W istocie kilka razy zmarnowałam swoje szanse a kilka razy wykorzystałam je w 100%. Negatywne myśli rosną w prędkości światła, rozrastają się w Twojej głowie i blokują, paraliżują i ubezwładniają. Pokazuje się obawa, stress, "nietrzeźwe" myślenie. Kiedyś duże klasówki, odpytywania w szkole, egzamin na prawko... wszystko przynosiło drżenie rąk, czy głosu. A potem...? Kiedy przekroczyłam wszelką granicę strachu? Wylatując na drugi koniec świata, szukając mieszkania, pracy w języku angielskim i udając, że potrafię? Presja... że NIE dam rady. Teraz przypominam sobie moment, gdy leciałam do Ameryki. Ile obaw, ile pytań bez odpowiedzi, ile strachu było. Jedna wielka niewiadoma, która okazała się największą lekcją życia. Nic nie dzieję się bez przyczyny. Wymarzyłam sobie podróż, wymarzyłam sobie pracę, wymarzyłam sobie mieszkanie, wymarzyłam sobie szkołę, wymarzyłam sobie podróż do LA. O każdym tym elemencie marzyłam... wyobrażałam sobie, że już to mam i potem to miałam. Nic nie przyszło łatwo, ale było warto. To właśnie tam, wśród ludzi wierzących w swoje możliwości... nabrałam ogromnej siły. Siły wyobraźni, wiary. Przykład? Chciałam znaleźć pracę jako kelnerka, najlepiej taką, gdzie ktoś mówiłby jeszcze po polsku no i żeby kasa się zgadzała. Napisałam sobie karteczkę " Ja jestem... (i moje oczekiwania).. ", włożyłam pod poduszkę i przede wszystkim uwierzyłam, że już ją mam. 3dni później miałam ją w rzeczywistości. Zbieg okoliczności? Ja w dobrym miejscu w dobrym czasie? Ok, raz mogłoby się tak zdarzyć... ale to tylko jedna z wielu sytuacji, które doszły do skutku tą metodą.
Mieszkałam jakiś czas z koleżanką w jednym, drogim pokoju a obok wredni właściciele. Codziennie przejeżdżałam autobusem koło ładnego osiedla domków i za każdym razem myślałam, że fajnie byłoby tu wysiadać i mieszkać w którymś z tych domów. Obsesyjnie patrzyłam na domy i domyślałam się ile wolnych pokojów ludzie mają, gdzie mogłabym spokojnie zamieszkać. Skupiałam się na tej myśli za każdym razem, gdy tam byłam i szybko mój mózg wracał do "realności". Pewnego dnia wysiadłam na tym przystanku i szłam do własnego "mieszkanka" w jednym z tych domów. Nawet nie zauważyłam, że przecież kilka tygodni temu codziennie o tym marzyłam a teraz już to mam. Niesamowite uczucie!
Ten sam sposób działa w drugą stronę. Dlatego wiele naszych niepowodzeń wynika z myśli ... przyciągamy je do siebie, wyobrażając sobie co złego mogłoby się stać, gdyby... To Twój czas na zmianę myślenia! Zmień to! Zawsze pomyśl i uwierz w coś dobrego. Zastosuj na małych rzeczach i potem na co raz większych.
Z drugiej strony traktuj każde swoje niepowodzenie bądź "pech" jako doświadczenie. Wyciągaj wnioski i ucz się. Czego możesz nauczyć się z sytuacji, w której straciłeś pracę? z niewykorzystanej szansy? ze strachu, który nie pozwolił Ci zrobić czegoś prawidłowo? z decyzji, która miała negatywne skutki? itd... Następnym razem świadomie podejmiesz prawidłowe decyzję. Odepchniesz wszelkie negatywne myśli i zaczniesz czerpać ogromną radość z "losu"który Ci się przytrafił.
Jest trudno czasem uwierzyć w coś, co na prawdę wydaję się nie możliwe. Czy komuś innemu udało się to osiągnąć? Jeżeli tak, TY TEŻ MOŻESZ.
i ja przy tej myśli zostanę... bo chcę wierzyć, że mi się uda.
Miłego weekendu!
EveLinda :)
Przypomnij sobie taką sytuację i... zastanów się głęboko, CZY oby na pewno to był pech?
Nic nie dzieję się bez przyczyny. Przyczyną mogą być Twoje myśli, złe decyzje, brak wiary w osiągnięcie celu. Stwierdzenie "Ja nie dam rady".. a potem "Ja nie nadaję się/ nie poradzę sobie/ nie umiem/ nie chcę/ nie mam pieniędzy/ nie znajdę takiej pracy ... itd". Ile razy w swoim życiu pomyślałeś w taki sposób? Kiedy stwierdziłeś 'NIE' i to "NIE" stało się Twoją prawdą?
Zapewne wiele razy, albo przynajmniej kilka.
U mnie brak wiary ukazywał się bardzo często. A najczęściej w momentach, kiedy bardzo!bardzo!bardzo! czegoś chciałam... tak bardzo, że jak stawałam przed sytuacją, o której marzyłam, strach i niepewność przeszywały całe moje ciało, każdą szarą komórkę, każdy organ odpowiadający za normalne funkcjonowanie. W istocie kilka razy zmarnowałam swoje szanse a kilka razy wykorzystałam je w 100%. Negatywne myśli rosną w prędkości światła, rozrastają się w Twojej głowie i blokują, paraliżują i ubezwładniają. Pokazuje się obawa, stress, "nietrzeźwe" myślenie. Kiedyś duże klasówki, odpytywania w szkole, egzamin na prawko... wszystko przynosiło drżenie rąk, czy głosu. A potem...? Kiedy przekroczyłam wszelką granicę strachu? Wylatując na drugi koniec świata, szukając mieszkania, pracy w języku angielskim i udając, że potrafię? Presja... że NIE dam rady. Teraz przypominam sobie moment, gdy leciałam do Ameryki. Ile obaw, ile pytań bez odpowiedzi, ile strachu było. Jedna wielka niewiadoma, która okazała się największą lekcją życia. Nic nie dzieję się bez przyczyny. Wymarzyłam sobie podróż, wymarzyłam sobie pracę, wymarzyłam sobie mieszkanie, wymarzyłam sobie szkołę, wymarzyłam sobie podróż do LA. O każdym tym elemencie marzyłam... wyobrażałam sobie, że już to mam i potem to miałam. Nic nie przyszło łatwo, ale było warto. To właśnie tam, wśród ludzi wierzących w swoje możliwości... nabrałam ogromnej siły. Siły wyobraźni, wiary. Przykład? Chciałam znaleźć pracę jako kelnerka, najlepiej taką, gdzie ktoś mówiłby jeszcze po polsku no i żeby kasa się zgadzała. Napisałam sobie karteczkę " Ja jestem... (i moje oczekiwania).. ", włożyłam pod poduszkę i przede wszystkim uwierzyłam, że już ją mam. 3dni później miałam ją w rzeczywistości. Zbieg okoliczności? Ja w dobrym miejscu w dobrym czasie? Ok, raz mogłoby się tak zdarzyć... ale to tylko jedna z wielu sytuacji, które doszły do skutku tą metodą.
Mieszkałam jakiś czas z koleżanką w jednym, drogim pokoju a obok wredni właściciele. Codziennie przejeżdżałam autobusem koło ładnego osiedla domków i za każdym razem myślałam, że fajnie byłoby tu wysiadać i mieszkać w którymś z tych domów. Obsesyjnie patrzyłam na domy i domyślałam się ile wolnych pokojów ludzie mają, gdzie mogłabym spokojnie zamieszkać. Skupiałam się na tej myśli za każdym razem, gdy tam byłam i szybko mój mózg wracał do "realności". Pewnego dnia wysiadłam na tym przystanku i szłam do własnego "mieszkanka" w jednym z tych domów. Nawet nie zauważyłam, że przecież kilka tygodni temu codziennie o tym marzyłam a teraz już to mam. Niesamowite uczucie!
Ten sam sposób działa w drugą stronę. Dlatego wiele naszych niepowodzeń wynika z myśli ... przyciągamy je do siebie, wyobrażając sobie co złego mogłoby się stać, gdyby... To Twój czas na zmianę myślenia! Zmień to! Zawsze pomyśl i uwierz w coś dobrego. Zastosuj na małych rzeczach i potem na co raz większych.
Z drugiej strony traktuj każde swoje niepowodzenie bądź "pech" jako doświadczenie. Wyciągaj wnioski i ucz się. Czego możesz nauczyć się z sytuacji, w której straciłeś pracę? z niewykorzystanej szansy? ze strachu, który nie pozwolił Ci zrobić czegoś prawidłowo? z decyzji, która miała negatywne skutki? itd... Następnym razem świadomie podejmiesz prawidłowe decyzję. Odepchniesz wszelkie negatywne myśli i zaczniesz czerpać ogromną radość z "losu"który Ci się przytrafił.
Jest trudno czasem uwierzyć w coś, co na prawdę wydaję się nie możliwe. Czy komuś innemu udało się to osiągnąć? Jeżeli tak, TY TEŻ MOŻESZ.
i ja przy tej myśli zostanę... bo chcę wierzyć, że mi się uda.
Miłego weekendu!
EveLinda :)
Subscribe to:
Posts (Atom)
















